- Szczegóły
Może luty nie jest oczywistą porą na dłuższe wyjazdy motocyklowe ale zdarza się, że pogoda jest korzystna i warto ją zagospodarować. Poza tym zimą motocyklista jest wyposzczony, bo to albo zimno, albo ślisko albo pasuje bardziej jechać na narty. Ostatecznie wychodzi, że motocykl głównie stoi w garażu i słychać tylko przytłumione jęki cierpiącego akumulatora. Zatem jak tylko pojawia się rokująca aura, wszystkich motorniczych nosi. Tak też było tym razem. Spakowałem graty i ruszyłem eksplorować kolejny słowacki obszar. Jadąc wzdłuż rzeki Wag nie sposób nie zauważyć okazałego zamku wybudowanego na skale w słowackim Trenczynie. Wyglądało na tyle interesująco, że postanowiłem się tu zalogować w hotelu. Za każdym razem, gdy wspominam ten wyjazd przypomina mi się stojący przed hotelem facet, który rzucił okiem na tabliczkę rejestracyjną motocykla, spojrzał na mnie z politowaniem, mówi: "Panie ... coś pan?, przecież jest zima".
- Szczegóły
Eksplorowaliśmy zakarpacie. Historia z Odesą zaczęła się dla nas w Kamieńcu Podolskim. Czasu było mało, bo zostały zaledwie trzy dni. Trzeba było nam myśleć o powrocie do domu. W tym duchu prowadzona była dyskusja w godzinach wieczornych, kiedy to Jakub zapytał nieśmiało o Morze Czarne. Obruszyłem się, że to daleko i absolutnie słaby jest to pomysł albowiem czas jest na powrot. Rano pakujemy graty i przejedziemy przez Zamek w Chocimiu. Dalej przez kawałek Mołdawii, Rumunię i ciśniemy z grubsza na Polskę. Jak bardzo sie myliłem ...
- Szczegóły
Na pograniczu niemieco - czeskim, w zakolach Łaby wyrastają piękne strzeliste skalne posągi należące do Gór Połabskich. Rejon Swajcarii Saksońskiej jest jedną z najchętniej odwiedzanych lokalizacji w tych okolicach. Kultowym miejscem jest wkomponowany w skalne ostępy, kamienny most Bastei (tłum "baszta"). Niegdyś na szczytach, pośród skalnych słupów stał zamek Neurathen. W 1826 roku ponad wąwozem Mardetelle powstał drewniany most, który łączył pozostałości zamku ze skałami po drugiej stronie wąwozu.
- Szczegóły
Nastąpił moment, kiedy Raptus musial zmierzyć się z większą górką. Wszystko oczywiście mierząc siły na zamiary. Patrzymy z perspektywy szczeniaka, który nie powinien zbytnio sie przesilać. Rośnie dopiero i stawy ma z marmolady. Dobraliśmy mu trasę, której nie sposób było nie sprostać. Z drugiej strony, zawsze to kolejny etap ćwiczeń, poznawania plenerów. Kiedyś mam nadzieję będzie aktywnym towarzyszem poważniejszych wypraw.
- Szczegóły
Sobotni wieczór. Tuż przez zmrokiem pobiegliśmy z Raptusem w stronę Góry św Anny. Pomyślałem, że zmęczę go (a i on mnie też). Będzie nam się dobrze spało. Niech się stwór przyzwyczaja do wzniesień. Ile można chodzic po płaskim. Spakowałem aparat i w drogę. O tej porze nie mijaliśmy już nikogo. W polu pracował jeszcze ciągnik. Raptus przyglądał mu się z ciekawością - co to takiego. Okazuje się, że nie jest łatwo zrobić mu zdjęcie. Nie ustoi w miejscu nawet sekundę. Młokos ma 10 tygodni i wiele rzeczy widzi po raz pierwszy.